Wymarzona wycieczka… The Tourist
The Tourist / Turysta (2010)
Film „Turysta” godzi w sobie 2 rzeczy jeśli chodzi o gusta. Jest coś dla pań pod postacią Johnny’ego Depp’a i coś dla panów czyli Angelina Jolie. Można cieszyć zmysły, jednocześnie polegając na solidnym aktorstwie. Z tym „solidnym aktorstwem” bywa tu niestety różnie jednak większe zaangażowanie daje się wyczuć po stronie Angeliny – więcej w niej życia i emocji. Rola Depp’a wydaje się dość płaska i mało charakterystyczna i mimo, że powinna charakteryzować się jawną prostotą to aktor przemycił w nią za mało swojej ciekawej osobowości. Bezsprzeczny urok wypływa z jego nieporadnej osoby jednak brakuje przysłowiowej „kropki nad i”.
Obraz zaczyna się groteskowo i tak naprawdę nie zwiastuje inteligentnej rozrywki jednak utrzymany jest w konwencji pewnej bliskości z widzem. Niby to nas nie dotyczy a jednak wciąga. Bywa proste i nie wyszukane a jednak cieszy oczy. To co jeszcze mnie ucieszyło to fakt, że nasza para nie wciela się w rolę super bohaterów skaczących po dachach i wymachujących pistoletami (jak w tragikomicznym „Salt” dajmy na to). Film zyskuje na realizmie dzięki twórczej powściągliwości reżysera i spółki. To taki obraz w starym stylu ale w nowej oprawie z powolnie płynącą akcją gdzie bohaterowie rozmijają się z o centymetry z przestępcami a wszystko ma podłoże romansu i uwodzenia. Zresztą, jest to remake francuskiego „Anthony Zimmer” z 2005 roku. Chociażby z tego powodu nie można mówić o jakiejś formie oryginalności. Ja jednak przebrnąłem przez „Turystę” gładko i bez przeszkód. Nie dłużyło mi się ani, mimo zmęczenia, nie padłem jak mucha. Faktem jest, że dobór aktorski był zabiegiem marketingowym i w innym przypadku ciężko by było myśleć o sukcesie takiego „odgrzewanego kotleta”. Zdjęcia nie są niczym wyszukanym. Są poprawne i tyle. Zwroty akcji nie zaskakują bo jak wspomniałem – jest to „leniwe” kino. Brak tu zbędnych przestojów a wszystko wydaje się naturalnie płynąć. To między innymi, dzięki tej lekkości, nie uważam tego czasu za stracony. Nie mogę stwierdzić wyraźnie, że to film wyłącznie dla fanów Deppa i Jolie ponieważ znalazłem tu swobodę obcowania z filmem i pewną błogość. Wiadomo, że wszystko dobrze się skończy i nie ma kurczowego ściskania fotela/poduszki w oczekiwaniu na to co wydarzy się za chwilę. Przyjemne kino do odprężenia wieczorem dla zaspokojenia niezbyt wygórowanych oczekiwań.
więcej
