Nieszczęśliwe upadki z wysokości… Coma
Nowa Coma jest już jakiś czas, kopie tył i przód. Obija się echem po głowie i nie pozwala (czasem) zasnąć. Po „Hipertrofii” miałem pewne obawy, że zabrnęli niepotrzebnie w dziwne rejony. „Czerwony Album” przywrócił moją nadzieję na kontynuację drogi obranej na debiucie. Doskonale równoważy on szkody wyrządzone na dwu-płytowcu. Przypomniały mi się zacne czasy „Zaprzepaszczonych sił…”, kiedy to nie mogłem się uwolnić od ich muzyki. Nie będę silił się na recenzję tego materiału bo na tą chwilę nie przewiduję takich rozwiązań na rbnet.
Chciałbym jedynie zarekomendować ten zespół jako wybitny konglomerat złożonych uczuć i nastrojów mieszanych. Potrafi uderzyć iście radiowym hitem ale ma kilka perełek, które zezwalają na swobodę interpretacji. Zawsze ceniłem w nich tą możliwość. Słuchacz otrzymuje surowy materiał, który może poddać dowolnej obróbce i wedle uznania, dać się ponieść tym dźwiękom.
Poniżej teledysk do singla „Na Pół” czyli tego bardziej radiowego hitu. Moje typy to „Deszczowa Piosenka”, „La Mala Educacion” i inne…
więcejI wanna tell You one thing and it’s sad…
Chodzi po głowie ostatnio. Szczególnie za sprawą radia. Coma – FTMO (Feel The Music Over).
