Repo Men. Windykatorzy.

Repo Men - WindykatorzyRepo Men – Windykatorzy (2010)

Jestem zaintrygowany. Film pomysłowy, obrzydliwy, chwilami banalny, trochę brutalny a ponad wszystko – zajmujący. Mimo to, mnie urzekł! To wszystko jest może trochę na wyrost a to dlatego, że duet Jude Law / Forest Whitaker to wybuchowa mieszanka nawet kiedy scenariusz czasem niedomaga a sam koncept jest chwilami zbyt surrealistyczny. Trzeba być ponad to i należy pamiętać, że to kino z gatunku science-fiction, które bardzo sprytnie lawiruje pomiędzy typowym filmem akcji, zamierzoną groteską i thrillerem. Elementem charakterystycznym jest tu właśnie gra aktorska choć jak zwykle widziałem więcej negatywnych niż pozytywnych opinii na jej temat. Psychopatyczny Jake (Forest Whitaker) aż wyłazi z ekranu robiąc te swoje „firmowe skrzywienia twarzy” i grając nieobliczalnego twardziela. Rola raczej spłycona przez scenariusz ale mimo wszystko, godna uwagi. Remy (Jude Law) to skrzyżowanie bohatera romantycznego z Jasonem Bournem ale ze wszystkimi walorami estetycznymi rzeczonego aktora. Może te postaci nie wymagały jakichś specjalnych uniesień aktorskich ale mają swój charakter i przyjemnie się je ogląda.

Przechodząc do fabuły – historia wygląda tak. Istnieje sobie rządowa agencja sprzedająca za gotówkę lub na kredyt organy ludzkie wszelakiej maści. Jeśli klient nie spłaca kredytu przez 94 dni, zjawia się windykator i odbiera przedmiot kredytu co z reguły kończy się zgonem. Sprawy się komplikują gdy wzięty windykator  - Remy – w efekcie wypadku, sam zostaje zaopatrzony w nowy organ. Na tym zakończę żeby ewentualnie nie zdradzić zbyt wiele. Historia inna niż wszystkie, dlatego wciąga. Trochę absurdalna ale nie szkodzi. Jej realizacja jest bardzo płynna i lekka więc te, prawie 2 godziny, znikają z życiorysu z prędkością światła. Ckliwy wątek miłosny nosi znamiona tragicznie-romantycznego ale co tam jeżeli może się podobać? Wszystko zależy od tego jak krytycznie podejdziemy do sprawy. Ja jestem pobłażliwy i sceny pokroju walki na noże w wąskim korytarzu Agencji przyjmuję z otwartymi ramionami kiedy powinienem wirtualnie na nią splunąć za brak realizmu i groteskowość. Bardzo przyjemnie spędziłem czas z „Repo Men – Windykatorzy” i mogę polecić go fanom takiego kina jak „Wyspa”, „Raport Mniejszości” czy „Ja, Robot” mimo, że to dość odległa galaktyka.

więcej

Podejdź bliżej…

CloserCloser / Bliżej (2004)

Nieco inne podejście do kina. Inne bo na podstawie sztuki teatralnej i tak właśnie się je ogląda – jak przedstawienie. Niby film o miłości a jednak dramat. Właściwie przegadany ale i trochę awangardowy. Rozpatruje go w formie sztuki (tej właściwej) bo nie jest to zwykłe kino. Jest błyskotliwe i inteligentnie przemieszane. Bywa proste w formie ale nie prostackie. Zapada w pamięć – to najważniejsze. Potrafi zachęcić do dywagacji na temat relacji międzyludzkich i w złym świetle stawia miłość – a raczej jej (nie)naturalne skutki. Pozornie inni ludzie tak do siebie niepasujący a łączy ich charakter i pewna specyfika. Można mieć mieszane uczucia co do zastosowanego gwiazdozbioru ale to mija bardzo szybko. Jest świeżo, jest klasycznie, wulgarnie i kompleksowo.

„Bliżej” to kino wartościowe. Warte obejrzenia ze względu na różne ładunki emocjonalne i niezłe aktorstwo. Akcja posuwa się płynnie do przodu i jest skupiona przez cały czas na 4 aktorów. Nie ma zbędnych wtrąceń więc film nie nuży. Można przez niego przebrnąć bardzo lekko i zastanawiać się potem, kto kogo kochał itd. albo rozpatrywać to na innych – niekiedy głębszych – płaszczyznach. Tak czy inaczej – polecam.

więcej